|
tłumaczenie: Frater 282
Wielu etnicznych Europejczyków niechętnie nazywa siebie poganami, mimo, że chcieliby tak siebie nazywać. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że, jak powiedział mój przyjaciel, "jest mnóstwo brudnych, obleśnych i zaćpanych hipisów którzy używają tego określenia" i wielu rozsądnych ludzi nie chce być z nimi utożsamianych.
W Norwegii także ja byłem uważany za powód, dla którego ludzie nie nazywali siebie poganami, a niektórzy tak zwani poganie próbowali za pomocą ostracyzmu wykluczyć mnie z całości ruchu pogańskiego. Jak na ironię ci ludzie, którzy nie chcieli być utożsamiani ze mną, byli tymi samymi brudnymi, obleśnymi, zaćpanymi hipisami przez których inni nie chcieli określać siebie poganami.
Niektórzy twierdzą, że zamiast walczyć między sobą, powinniśmy połączyć siły w dążeniu do wspólnego celu. Problem w tym, że my nie mamy wspólnego celu. Ja nie używam określenia poganin jako wymówki dla palenia trawy i noszenia egzotycznej biżuterii i kostiumów, ani dlatego, że chcę spać byle gdzie całymi dniami i nigdy się nie myć. Nie używam tego określenia by chrześcijańskiego "Boga" zastąpić "Boginią" i nienawidzieć mężczyzn zamiast kobiet, co wydaje się czynić większość Wiccan.
Poganin to bardzo szerokie określenie. W gruncie rzeczy można je porównać do takich pojęć jak Chrześcijanin. Kim jest Chrześcijanin? Mamy wiele różnych interpretacji Biblii i mnóstwo różnych wersji chrześcijaństwa. Nawet członkowie Ku Klux Klanu są chrześcijanami! Amisze, Świadkowie Jehowy, Jezuici, Masoni, Gnostycy i inni. Wszyscy są "Chrześcijanami" i wszyscy sądzą, że ich wersja jest "prawdziwym" chrześcijaństwem. Jedyne co ich łączy to osoba Jezusa "Chrystusa", chociaż nie zgadzają się kim, lub czym, Jezus naprawdę był.
Tak samo jak Chrześcijanie bazują swoją wiarę na mitologii hebrajskiej (Stary i Nowy Testament), poganie opierają swoją wiarę na mitologii europejskiej. Niektóre z ich interpretacji mogą być dobre, a inne ignoranckie, ale kto jest w stanie powiedzieć co jest co? Czy mam rację mówiąc, że poganie którzy rzeczywiście wierzą, że Thor ze swoim młotem jeździ po niebie w rydwanie powodując błyskawice to idioci? Czy mam rację mówiąc, że ci zaćpani hipisi nazywający siebie poganami to ignoranci którzy nie wiedzą prawie nic o pogaństwie? Czy oni mają rację kiedy twierdzą, że jestem ślepy i błędnie używam Pogaństwa do swoich "podłych rasistowskich knowań"? Kto jest w stanie powiedzieć czy to oni, czy ludzie tacy jak ja mają rację?
Sądzę, że nikt nie ma wyłącznych praw do używania tego terminu, ale możemy dokonać badań, by dowiedzieć się o co naprawdę chodzi i o co chodziło w pogaństwie. Określenie "poganin" (ang. pagan - przyp. 282) według niektórych wywodzi się od łacińskiego "paganus", co oznacza mieszkańca wsi (ang. villager - przyp. 282). Angielskie określenie "villain" (łajdak, drań - przyp. 282) pierwotnie znaczyło to samo: osobę mieszkającą na wsi, poza miastem. Uważa się, że używano tego terminu do określenia pogan, ponieważ początkowo chrześcijanie pojawili się w miastach, a mieszkańcy prowincji wciąż praktykowali starą religię przez jakiś czas, dopóki nie zostali nawróceni na chrześcijaństwo - a w między czasie byli uważani za łajdaków.
Według innej teorii, termin "poganin" pochodzi od greckiego "pagos", co oznacza kamienny monument lub menhir, określenia tego używano, ponieważ poganie praktykowali swoje rytuały wokół takich miejsc kultu jak Stonehenge, Externsteine, kamiennych świątyń w antycznej Grecji, menhirów w północnej Europie i tak dalej. Nadal jednak nie wiemy skąd naprawdę wywodzi się nazwa "poganin" i co oznacza.
Inny termin używany w języku angielskim to "Heathen" (od angielskiego "heath" - wrzos - przyp. 282). Chrześcijanie nazywali tak pogan żyjących w północnej Europie na wrzosowiskowych terenach nad oceanem atlantyckim, więc znaczy to tyle co "osoba żyjąca na wrzosowisku". To mówi nam jeszcze mniej o religii pogańskiej niż termin "poganin" (ang. pagan; w języku polskim nie ma rozróżnienia na "pagan" i "heathen"; według jednej z teorii mianem heath czy heathen określano początkowo mieszkające na wrzosowiskach kobiety parające się magią, stąd termin ten może oznaczać właśnie osobę zajmującą się dawną religią - przyp. 282).
Odynista (ang. Odinist - przyp. 282) to nowy termin, tak więc nie będę nawet tracił czasu pisząc o nim. Także Ásatru (wierzący w Azów, wierny Azom) jest określeniem stworzonym przez Chrześcijan w epoce chrześcijaństwa. Zamiast wierzyć w hebrajskiego "Boga" wierzą oni w Azów, nordycką dynastię bogów, są więc po prostu "wierzącymi" czy też "wiernymi" Azom (nor. Æsir, liczba mnoga od áss, co tłumaczymy jako "źródło boskiej manifestacji" - ang. "a source to divine utterance", przyp. 282).
Więc jakiej nazwy sami poganie używali do określenia swojej religii? Cóż, dlaczego mieliby potrzebować dla niej nazwy, skoro była to jedyna religia którą mieli i którą znali? Japończycy także nie używali nazwy Szinto, dopóki nie pojawiła się konieczność odróżnienia swojej rodzimej religii od zagranicznych buddyzmu i konfucjanizmu. Więc dlaczego nasi przodkowie mieliby nadawać swojej jedynej religii jakąkolwiek nazwę? To co my nazywamy Pogaństwem dla nich było po prostu ich wiekowymi tradycjami, zwyczajami i misteriami.
W Skandynawii mamy nazwę dla dawnych magicznych praktyk która potwierdza tę tezę. Mogłeś słyszeć o seið, czyli o rytualnej, magicznej tradycji Skandynawskich kobiet. Nordyckie seið oznacza tyle samo co Norweskie sed: zwyczaj. Kobiety te nie nazywały więc swoich magicznych zwyczajów inaczej niż po prostu "zwyczaj".
Rzucanie zaklęć w antycznej Skandynawii nazywamy galdr. Był to bardziej męski typ magii, obejmujący użycie run i inkantacje, nie powinno więc nikogo zdziwić, gdy powiem, że galdr oznacza "piać" lub "krzyczeć", co jest rozumiane jako "inkantacja" albo "magiczna pieśń".
Skoro nazywali swoje religijne zwyczaje "zwyczajami" a swoje magiczne pieśni "magicznymi pieśniami", dlaczego mieliby mieć jakąś wymyślną nazwę dla reszty religijnych tradycji? Nie ma po prostu żadnej pierwotnej nazwy antycznej religii. Z tego powodu wybrałem by najczęściej nazywać ją po prostu "antyczną religią", ponieważ jest to najbardziej precyzyjne i trafne określenie jakie jestem w stanie podać.
Jest inne znaczenie terminu poganin, o którym nie wspomniałem. Pod tym pojęciem rozumiemy też tych, którzy nie są Żydami, ani którzy nie wyznają żydowskiej religii (czyli żadnej formy chrześcijaństwa, islamu i judaizmu). Z tego powodu czuję się wygodnie używając określenia "poganin" opisując siebie (mimo, że mówi to bardzo mało o moim rzeczywistym systemie wierzeń) ponieważ nie jestem Żydem ani wyznawcą żydowskiej religii.
Jednakże wielu z tych "pogan" którzy twierdzą, że są pogańskiej wiary, zbudowało ją na chrześcijańskiej interpretacji starożytnej religii i z tego powodu tak naprawdę nie wierzą w Europejskich bogów, ale w Europejskich bogów widzianych oczami chrześcijanina. Dlatego wyśmiewam wielu z tych tak zwanych pogan i czuję, że nie mamy wspólnego celu, ponieważ ich praktyka religijna jest jedynie przedrzeźnianiem religii antycznej i w gruncie rzeczy wygląda bardziej jak wypaczone chrześcijaństwo, gdzie jednak cały światopogląd i filozofia są stuprocentowo, absolutnie chrześcijańskie.
Powód dla którego ci "poganie" tak bardzo nienawidzą mnie i mi podobnych, oraz próbują dokonać na nas ostracyzmu i wyobcować nas z ich ruchu jest taki, że są oni w gruncie rzeczy jedynie bandą chrześcijan, którzy nie są w stanie zrozumieć co do cholery my - prawdziwi poganie - robimy, mówimy, czy nawet co myślimy. Zmienili nazwę swojego chrześcijańskiego systemu wierzeń, lecz wciąż są chrześcijanami.
Muszę przyznać, że kobiety ubrane w średniowieczne suknie wyglądają dobrze, nie gorzej niż w dzisiejszych ubraniach, i chętnie widziałbym więcej kobiet regularnie tak się ubierających, ale w pogaństwie nie chodzi o ubieranie się tak jak nasi przodkowie. Ludzie oczywiście mogą to robić, ale to nie ma nic wspólnego z pogaństwem. Czy "poganie" sądzą, że ludzie którzy praktykują antyczną religię muszą być tak reakcyjni, że nie mogą nawet ubierać się współcześnie, albo, że noszenie ubrań takich jak nasi przodkowie zrobi z nich pogan? Jedyna rzecz, która była ważna w niektórych pogańskich misteriach, to żeby ubrania były białe (jak pierwotnie kostium "Świętego Mikołaja" czy szaty druidów), ponieważ nie powinni wnosić nic nieczystego do świętych miejsc (a biały jest kolorem czystości). Żeńskie kulty często praktykowały swoje obrzędy "odziane w niebo" i nie potrzebowały żadnych ubrań, poza swoją białą skórą.
Inną rzeczą, która zapewne jest problemem dla tych brudnych, obleśnych, zaćpanych hipisów uprawiających wolną miłość którzy nazywają siebie "poganami" i twierdzą, że odprawiają pogańskie obrzędy, jest to, że "biały" oznacza także niewinny. Antyczni poganie twierdzili, że człowiek nie powinien przynosić nic nieczystego do wyrd ("estyma", nazwa dla "drugiej strony"), więc jedynie dziewice i zamężne kobiety, które nigdy nie były z żadnym innym mężczyzną poza swoim mężem mogą praktykować "zwyczaje". Seks z inną kobietą nie stanowił problemu, dopóki ta druga kobieta także była kapłanką Freji w tym samym "kole" (ang. circle, chodzi o grupę odprawiającą wspólnie obrzędy, jak np. kółko różańcowe - przyp. 282). Poza tym jedynie osoby o jasnych oczach (to jest niebieskich, szarych lub zielonych) były dopuszczone do wejścia do hali Odyna. To nie jest coś co właśnie wymyśliłem bo jestem "podłym rasistą", jest to bardzo wyraźnie powiedziane w nordyckiej mitologii, że jedynie ludzie z rodu Jarla (jasnoocy i czyści synowie i córki Hajmdala) mogą wejść do Walhalli, hali Odyna. Nikt inny nie jest mile widziany, ponieważ nie jest biały (w znaczeniu: czysty) w swojej duszy i krwi. A teraz powiedz ilu z tych "wiccan" i "pogan" żyje z tym w zgodzie? Ile z tych kobiet jest dziewicami (lub uprawiały seks jedynie ze swoimi mężami) i ile z nich ma także jasne oczy? ("Oczy są zwierciadłem duszy.")
Mężczyźni nie mogli nawet patrzeć na kobiety które praktykowały swoje "zwyczaje", chyba, że sami uczestniczyli w misteriach (co robili czasem samotni kapłani Frejra). Misteria te były jedynie dla inicjowanych. "Zwyczaje" były widziane jako czysto kobiece zajęcia, a mężczyźni i kobiety mają inne role w społeczeństwie, tak więc mężczyźni mieli swoje własne kulty wojownicze gdzie praktykowali inne rytuały (jak rytuały inicjacyjne dopuszczające do grupy wojowników) i bardziej męską magię galdr, lecz te same sztywne reguły dotyczyły także ich kultów.
Kobiety były uważane za potężniejsze praktykantki magii, mężczyźni nie byli magicznymi stworzeniami na tej samej zasadzie co one. Ogólnie mówiąc, kobiety generalnie były uważane za bardziej wartościowe. Jeśli tylko jedna kobieta w plemieniu przetrwała, plemię było skazane na zagładę, nie ważne ilu mężczyzn prztrwało, ale jeśli tylko jeden mężczyzna przetrwał razem z kilkoma kobietami, mógł wciąż zapłodnić wiele z nich (pewnie nie byłoby ciężko go do tego przekonać) i dopilnować, że urodzi się wystarczająca ilość dzieci. Dzieci są fundamentem na którym musi być budowane każde społeczeństwo, które chce przetrwać.
To nas przybliża do kolejnego zagadnienia. "Wiccanie" i inni "poganie" nie sprawiają wrażenia, jakby rozumieli, że kult Matki Ziemi, bogini, był początkowo i przede wszystkim kultem płodności, gdzie rodzenie i wychowywanie dzieci było uważane za najważniejsze zadanie. Z tego powodu koła kapłanek Freji wybierały najlepszego mężczyznę w plemieniu, żeby został ich kapłanem Frejra. Ponieważ jakość liczyła się najbardziej i oczywiste było, że najlepszy mężczyzna da im najlepsze dzieci. Dlatego wybrani kapłani Frejra mogli mieć kilka żon. Chore, kalekie, słabe lub w inny sposób niedoskonałe dzieci były zostawiane w lesie na pożarcie wilkom. Nie robili tego, bo byli biedni, ale ponieważ ich naturalna religia tak kazała.
I tutaj współcześni "poganie" uświadamiają sobie, że prawdopodobnie wcale nie są "poganami", ponieważ uważają, że takie postępowanie jest okrutne. Jednakże jest to pogańska filozofia życia: pozwól tylko zdrowym, tylko silnym, a nawet tylko moralnym, dobrym i pięknym na przetrwanie. Jedynie chrześcijanie doceniali zdegenerowane dzieci, genetycznie uszkodzone stworzenia którym nie powinno się pozwolić na przetrwanie, dorastanie i przede wszystkim rozmnażanie, które na dłuższą mete niszczyłoby nasze genetyczne właściwości. Jedynie chrześcijanie przedkładali ilość nad jakość. Jedynie chrześcijanie sądzili, że gorszą rzeczą jest zabić jedną osobę, niż raczej pozwolić jej zatruć całą społeczność swoją genetyczną trucizną.
Tutaj "wiccanie" i inni anty-Vargowi "poganie" wpadają w popłoch, ponieważ zaczyna docierać do nich, że prawdopodobnie rasizm wcale nie leży daleko od pogańskiej filozofii. Prawdopodobnie eugenika jest w gruncie rzeczy pogaństwem w praktyce! Prawdopodobnie w końcu nie jest już takie dziwne, że "wściekli rasiści" tacy jak ja czczą pogańską religię? O jej!
Odyn wysłał Hajmdala na Ziemię by stworzył lepszą rasę ludzką. Jego pierwszym dziełem był Trell (Thrall), ale był on czarny, brzydki i głupi, więc Heimdall nie przejmował się nim i próbował dalej. Za następnym podejściem Hajmdal stworzył Karla (Wolnego Człowieka), który miał czerwono-brązowe włosy i był wysoki oraz silny. Wciąż nie był jednak satysfakcjonujący, więc Heimdall próbował dalej. Ostatecznie powstał Jarl (ang. Earl), który był jasnooki, inteligentny, piękny i czysty. Heimdallowi udało się w końcu stworzyć człowieka, który byłby wystarczająco dobry dla Odyna i Walhalli, tak więc nauczał go - i tylko jego - run (sekretów) bogów i otwarł dla jego rodu Walhallę. Ród ten jest jedynym, który będzie mógł przejść most wiodący do Azgardu (dziedzińca Azów). Inni spłoną i runą w dół niczym kamienie jeśli postawią stopę na na tym moście strzeżonym przez Hajmdala.
By wejść tam musisz być z rodu Jarla, musisz być niewinny i nie możesz przynieść ze sobą nic nieczystego, ale żeby móc stamtąd wrócić musisz być także żywy. Oczywiście nie ma naprawdę znaczenia co powiesz, bo strażnik mostu zna już wszystkie odpowiedzi (jest w końcu Hajmdalem, białym bogiem, lub, jeżeli wolisz, "Świętym Mikołajem", który wie wszystko o swoich dzieciach), ale jeżeli zechcesz go okłamać z pewnością będziesz zaskoczony co się stanie (spytaj Króla Artura i jego rycerzy...). Jak wiemy, jedynie grzeczne dzieci dostają prezenty od "Świętego Mikołaja" podczas Jul, a reszta znajduje swoje skarpety wypełnione popiołem z kominka. Ten popiół to wszystko co zostaje po niegrzecznych dzieciach które próbowały przekroczyć tęczowy most.
To mitologia, dość jednoznacznie rasistowskia wiadomość pozostawiona nam przez przodków. Więc czy ludzie tacy jak ja są "ślepi" i czy "błędnie używamy" symboli i religii naszych przodków rozprzestrzeniając rasizm? Czy powinienem zostać odrzucony z ruchu "pogańskiego" tylko dlatego, że wspieram poglądy które w oczywisty sposób współgrają ze światopoglądem naszych przodków i z ich religią?
Sądzę, że ci "poganie" powinni raczej uświadomić sobie, że wcale nie są poganami, ale - jak już powiedziałem - zgrają chrześcijan. Nie możesz być poganinem i antyrasistą. Nie możesz być poganinem i homoseksualistą, czy nawet tolerować homoseksualizmu. Nie możesz być poganinem i nie chcieć mieć tak rasowo zdrowych dzieci jak to możliwe. Nie możesz być poganinem i wierzyć w "wolną miłość". Nie możesz być poganinem i jednocześnie tym, kogo chrześcijanie nazywają "humanistą".
Jeśli już jesteśmy przy homoseksualiźmie, to w pogańskiej filozofii inne zasady obowiązują kobiety. Kobiety mogą dowolnie wybierać jak chcą żyć. Pogańskie kobiety używały swoich kapłanów Frejra jedynie do "niekomfortowego" spółkowania, a kiedy nie płodziły dzieci preferowały towarzystwo innych kobiet, i było to jak najbardziej akceptowane. Różnica między mężczyznami i kobietami w pogańskim społeczeństwie nie była tłumiona. Kobiety miały specjalne zasady by ich przestrzegać, ale także specjalne prawa - ponieważ mężczyźni i kobiety różnią się.
Mimo to możesz być poganinem z brązowymi oczami, albo poganinem który nie jest niewinny, ale nie możesz praktykować "zwyczajów" ani śpiewać "magicznych pieśni" w tym życiu (a to mimo wszystko tylko mała część pogaństwa). Musisz wtedy po prostu czekać do kolejnego życia zanim będziesz spełniał wymagane moralne i genetyczne standardy. Być może będziesz musiał nawet czekać do życia po następnym życiu, ale jeśli jesteś poganinem to nie problem, ponieważ poganie wierzą w wieczne życie jednostki w rodzie. Kiedy umieramy robimy jedynie przerwę od życia by się oczyścić, zanim wrócimy jako nowe dzieci urodzone w rodzie. Nawet jeśli część Europejczyków jest trochę "zanieszczyszczona genetycznie" i ma na przykład brązowe oczy, jest to coś co może być rozwiąne poprzez kilka pokoleń higieny rasowej. Ci niechciani w Walhalli odejdą do Drudhajmu, Sesrymniru lub innego boskiego domu i oczywiście do Hel (każdy po śmierci odwiedza Hel).
To jest pogaństwo.
Muszę podkreślić, że nawet jeśli używam tutaj jako punktu odniesienia skandynawskich imion i mitologii jako punktu odniesienia, nie mówię jedynie o Skandynawii i skandynawskich ludziach, ani jedynie o skandynawskiej wersji antycznej religii. Bałtycka, rzymska, grecka, gaelicka (lub "celtycka" jeśli wolisz), germańska, słowiańska, fińska (ugrycka) czy skandynawska - wszyscy jesteśmy rdzennymi Europejczykami z rodu Jarla i wszyscy niegdyś praktykowaliśmy antyczną religię. Nieważne czy nazywamy boga (letniego) światła Baldur czy Białobóg i czy nazywamy boga (jesiennych) ciemności Hodur czy Czarnobóg. Nieważne, czy nazywamy boginię płodności Freja czy Afrodyta. Nie ważne czy nazywamy boga niebios Tyr, Uranos czy Swarog.
Kiedy chrześcijanie twierdzą, że Białobóg i Czarnobóg to "dobry" i "zły" bóg, jest to doskonały przykład chrześcijańskiej interpretacji która jest ignorancka i bezsensowna. W pogaństwie nie ma "zła", jedynie naturalne i potrzebne strony życia i przyrody.
Po przeczytaniu tego artykułu powinieneś wiedzieć czy jesteś poganinem czy nie i czy powinieneś używać tego określenia by siebie opisać. Ja wiem, że jestem poganinem. Możliwe, że zepsutym, oszukańczym i cynicznym "Lokim", ale wciąż poganinem.
|